Dramat ze szpitalem w tle.
Ogólnie szpital to dla niektórych miejsce które odwiedzają codziennie a dla innych do którego nigdy by nie chcieli trafić. Tak również było w moim przypadku. Do 14 roku życia nawet nie myślałem, że będać tak młodym człowiekiem może mi się coś stać. Byłem pewien, że przynajmniej do 40-50 roku życie nigdy się tam nie znajdę. A jednak. Jedna sekunda i telefon po ambulans. Minęło z 30 minut i byłem już na sali operacyjnej. I nagle część mojego życie legła w gruzach. Już nie mogłem uprawiać sportów, ćwiczyć na wf-ach w szkole. No ale co zrobić. Teraz szpital odwiedzam dosyć często, nawet do czterech razy w roku. A przecież nic na to nie wskazywało. Przebywając w szpitalu zrozumiałem dramat ludzi którzy z mniej, lub więcej znanych powodów tu trafiają. Nie narzekałem, chociaż wiedziałem co mnie czeka po wyjściu z niego. Na szczęście miałem wsparcie rodziny. Ale co z takimi osobami które nie mają rodzin, bliskich. I leżą tak sami w tych salach, czekając na lepsze dni swojego życia. Bo kto może ich odwiedzić ? Tylko lekarze i pielęgniarki..